Ciepło powoli przesuwa się po policzkach
znacząc smugę pełną wilgoci,
której zatrzymać nie sposób…
- zbyt wiele pod powiekami.

Krople przychodzą nagle,
bez uprzedzenia,
grymasem,
przelewając się na zaciśnięte wargi…
Powoli, niczym ogień
trawi żelazną zbroję,
roztapia skostniałe serce…

Kolejny raz, niczym lekarstwo
w swoje uszy i oczy
zapuszczam krople,
słuchając słów, które leczą…
widząc obrazy, które bolą…

Z każdą chwilą, coraz mocniej
odczuwam roztapiany lód,
skamieniałe serce
i zbroję,
przetapianą w żelazną wiarę.
- że jutro musi być lepiej,
- że warto zawierzyć i trwać,
- że kluczem jest wybaczenie
i droga do siebie,
znaczona strumieniem łez…

Sprawdź Także Następujące Wpisy:

Najaktywniejsze Wpisy: