W sieci...Pająk, jak zawsze rano siedział w kącie pod łóżkiem. Cichy i prawie niewidoczny. Czasem jednak, zwabiony nagłym drganiem sieci zarzuconej w mieszkaniu nagle wystawiał swoje cienkie nóżki i gwałtownie zaciskał sieć. Kiedy udawało mu się podejść bardzo blisko, zanurzał się w ofierze, wysysając z niej siłę, energię i pewność siebie.

Rozstawiona sieć pokrywała wszystko. Reagował zawsze nawet na delikatne, najmniejsze drgania. Pojawiał się w chwili radosnego podniecenia. Przychodził zwabiony głosami pewnej radości. Wychodził słysząc strzelający korek szampana. Kiedy pokój stawał się zimny i bez uczuć jego reakcje spowalniały, ale nadal nie można było uśpić jego czujności.

Swoją sieć pielęgnował starannie, przez lata. Pierwszą nicią przywiązał mężczyznę, na drugim końcu, umieszczając naczynie, którego zawartość nigdy się nie wyczerpywała. Ta nić była najsilniejsza i najtrwalsza z wszystkich, biegnąc promieniście z środka na zewnątrz.

Kolejną, która powstała był niepokój. Pająk potrafił godzinami obserwować postać, drążą w łóżku w lęku, co może stać się za chwilę, kolejnego dnia. Tuż obok, znowu wpleciona w centralnie położone naczynie była obrona. Ta nić, najbardziej splątana prowadziła przez całą pajęczynę, klucząc, zmieniając kierunek, łącząc się na chwilę z innymi, by zaraz potem oddzielić się od wszystkich. Kiedy czasem drgała pod wpływem nagłych emocji, uczuć, spotkania, albo lęku, drgania te nie docierały do celu, ale zawsze budziły czujność pająka. Jednak każdy, jakikolwiek ruch w innym miejscu powodował jej drżenie.

Sieć miała wspaniale rozwinięte połączenia z każdą nicią. Każde, najmniejsze drganie było przenoszone – w mniejszym lub większym stopniu, w różnym tempie – na inne. Bez obecności świadomości, szybko i nieubłagalnie drgania uruchamiały wszystkie swoje połączenia.

Kolejna z nici – najbardziej naprężona – to odpowiedzialność. Łączyła wszystkie inne, zbiegające się promieniści do środka, do wspomnianego już naczynia. Obok, na zewnątrz kontrola. Nić, która potrafiła skutecznie owinąć myśli, uczucia, emocje, ale i potrafiła zawłaszczyć wszystkie inne.

Jedyną nicią, której pająk świadomie – o ile pająki mają świadomość – nie odbudował po próbie zerwania była ta, która łączyła skuloną w łóżku postać z uczuciami, ze światem…

Stałem cicho i nieruchomo w kącie pokoju. Od dłuższego czasu obserwowałem nieruchomą postać, pełne naczynie obok zbitego kieliszka i pająka, co pewien czas szybko reagującego na nawet najbardziej delikatne drgania pajęczyny. Widziałem pająka, który bez namysłu posuwał się w kierunku postaci, zaburzając w niej swoje maleńkie zęby. Lekkie drgania, czasem krzyk, ale i śmiech pełen radości błyskawicznie cichły, a pająk, którego ciało nagle pęczniało powoli i z wyraźnym zadowoleniem wracał do swojej kryjówki.

Patrząc nie mogłem już dłużej walczyć z otaczającą mnie siecią myśli, uczuć, zależności. Złapany w sieć nie potrafiłem się ruszyć. Moja świadomość powoli odpływała. Sam nie zauważyłem kiedy zostałem ukąszony… W ostatniej chwili gasnącej świadomości poprosiłem… Rezygnując z szarpania się z tym czego nie mogę zmienić, bo przecież każdy gwałtowny ruch powodował powrót pająka i coraz mocniejszy uścisk sieci. Pojawiły się halucynacje, omamy… Po chwili, jakby przenosząc się w inny wymiar zacząłem widzieć i rozumieć. Zobaczyłem pająka, którego nosiłem sam w sobie. Poznałem swojego własnego, osobistego wewnętrznego krytyka, który budził się zawsze, kiedy wydawało mi się, że coś osiągnąłem, że mogę być z siebie zadowolony. Poczułem jad nieufności, podejrzeń, wieczornego niepokoju. Zauważyłem– smętnie zwisającą, przerwaną nić łączącą moje ciało z duszą, emocjami. Dostrzegłem grube nici kontroli i odpowiedzialności, które oplątały moje relacje z ludźmi, niepokój, emocje. W końcu dostrzegłem też zniekształconą nić, biegnącą przez całą sieć, która zaczynała drgać w chwilach zagrożenia. Własne mechanizmy obronne…

Zanim jeszcze odpłynąłem w nieświadomość, skierowałem swój wzrok w centralny punkt sieci. W środku coś delikatnie pulsowało, niczym serce wyjęte z ciała, ale wciąż jeszcze pompujące krew. Ściśnięte siecią pajęczyny, z każdą sekundą ograniczające możliwość wzrostu. Każde drganie sieci powodowało gwałtowny ruch, zaburzając spokojny rytm pulsowania, zabierając dopływ tlenu.

To było… poczucie własnej wartości

W Sylwestra, magiczny dzień życzę Tobie zerwania wszystkich nici, które uwięziły Twoje poczucie wartości. Oczywiście również pozbycia się pająka, którym jest znany chyba każdemu Krytyk wewnętrzny…

Sprawdź Także Następujące Wpisy:

Najaktywniejsze Wpisy: